galaktyka

1. O Sobie, 2. Wiersze

”Utwory”

„Czas”

Aby napisać to opowiadanie napiszę tylko jedno zdanie. Na tym mógłbym zakończyć, ale jest jeszcze jedno pytanie:

- Czy do napisania opowiadania wystarczą dwa zdania ? – Napisałem dwa zdania, ale nie napisałem opowiadania.

- Rozpoczynając opowiadanie napiszę więc takie zdanie – Świat nie jest bez wad, może ma ich więcej niż zalet. Mówimy o naszym świecie (ludzkim), który może chodzi w berecie.

- Czy to oznacza, że prawda o Nim (naszym świecie) jest skrywana, a może jest niedostrzegana. Na każdym kroku, człowiek musi się bać wyroku.

Jak piszę te słowa jest już 23.21 -Co było jedną minutę temu?-

– Tak wiem! –

Ja pisałem poprzednie zdanie, jeszcze wcześniej inne, jeszcze wcześniejsze inne, tamte kiedyś były ciepłe, teraz już są zimne itd. Patrzę na zegarek mamy 23.23.

- Czy to oznacza, że minęły już dwie minuty? –

- Od czego minęły już dwie minuty? -

-Bardzo przepraszam, ale minęły już trzy minuty? –

- Tu i teraz, tylko to jest ważne!!! –

- A więc 23.25 Ona teraz jest najważniejsza-

– I teraz o niej będziemy pisać -

- Ona jest naszą królową –

- Przepraszam !? –

- Ale niech żyje nowa królowa 23.26, teraz ona króluje.

– Teraz Ona ma swoją minutę -

- Jaka Ona jest Dobra!!! –

-I cześć czołem chylę, przed nową królową minuty 27 po 23.

- że wszystko co było jest nie ważne, tylko Ona! Ona! Ona! I jeszcze raz Ona!- - Jedna jedyna, może to moja żona!? -

- Ale co to? - Jest 23.28 to właśnie ta, tylko ta! - Ona najbardziej mnie podnieca.

– To Ona jest tą na którą ...........????

Ja zawsze czekałem na 23.29 tylko ta piękna najwyższa wibracja. Ona mnie uszlachetnia – Która? –

Pełna 23.30 to dopiero jest równiutka liczba. W pół do dwunastej!

– Jak to pięknie brzmi? !

Na tym zakończę, gdyż mamy nową królową 23.31.

To pisanie już mi się znudziło.

- Czym jest przeszłość? –

- Czy istnieje czas? –

- Czy czas został wymyślony przez człowieka i dopasowany do cykli planetarnych (ZIEMI)? –

- Czy człowiek nie myli cykli ziemi z czasem, to znaczy ruch wirowy Ziemi i ruch Ziemi wokół Słońca, ludzie podzielili na odcinki i nazwali czasem!!!

My ludzie, cykle Ziemi nazywamy czasem. Stwierdzamy, że czas biegnie, a przecież to Ziemia wiruje i obiega Słońce, dla nas z niespotykaną dokładnością. Przyczyną naszego starzenia się, nie jest ruch wirowy, czy postępowy Ziemi, tyko reakcje chemiczne przebiegające w naszych ciałach, często zgodne z cyklami planetarnymi. Powiedzmy sobie szczerze, jak przed nami powiedziało to wielu wybitnych fizyków, samodzielne istnienie czasu nie jest możliwe, istnieje natomiast czasoprzestrzeń. Królową naszą jest Czasoprzestrzeń i niech tak zostanie.



„Epimenides” 1982

W smutnym El amor brujo (miłość czarodziejem) pochłaniał ostatnie zgrzyty rzeczywistości. Choć trzymał odwagę w nadziei, już teraz patrzył realnie i wiedział, że tak długo poszukiwany przez niego kraj eldorado nie istnieje. Dusze tych , których podziwiał pochłonęły elizejskie cienie i na próżno zadaje im pytanie szukając odpowiedzi – Czy piszę tylko elaboraty? Coraz częściej ulega tej myśli. Enigmatyczny dla siebie i innych ulega swojej słabości i pisze dalej, tak jakby pióro było zwykłymi nogami, które muszą chodzić, żeby nie utraciło zdolności chodzenia.

- Cóż dalej wesoła w sobie eskapado? - Epimenides wstał nagle. Kilka razy przeszedł wzdłuż i wszerz swoich zapomnianych myśli i postanowił, że pójdzie jeszcze dalej. Pójdzie tam, gdzie będzie mógł być sobą i siądzie samotnie nad rzeką myśli ludzkiej, żeby podążyć tam gdzie ona podąża.

- Failes vos jeux! - (zaczynajcie grę) Fakultatywny czas tęsknoty wypromieniował porcję energii , która już teraz chyliła się do odpoczynku. Chciał wytrwać jak najdłużej, lecz idąca falanga najprzeróżniejszych pomysłów podmywała jego tak starannie wypracowaną falezę światopoglądu.

Wiedział co to oznacza, że jego mózg za przykładem ciała, doznaje chwilowej słabości – ulega zmęczeniu. - Co uczynił w tym przypadku Epimenides? – Ponieważ utrzymanie właściwej linii swojego rozumowania, będzie bardzo utrudnione, postanowił poddać się całkowicie prawdziwej i absolutnej fluktuacji swoich myśli.

- Cóż z tego wyjdzie? – Jedno wszakże nie ulegało wątpliwości, pójdzie tam gdzie poniosą go, jego śmiałe nogi. Gdy nabrał fordewindu, falowanie jego ciała stawało się coraz bardziej nieznośne. Zapewne rozwinął by swoje żagle i został gawroszem, gdyby nie gastryczny rozwój gastruli.

Doprowadzony do ostateczności w swoich wędrówkach przez łany słów, doznał jedynego w swoim rodzaju, choć narastającego przez lata odczucia gehenny. To te jego niewyobrażalne ikarowe loty bez pokrycia, doprowadziły go do tej właśnie sytuacji. Był prawie obłąkany, gdy pewna i niedostrzegalna myśl rozbiła to jego nietypowe przemijanie z myślą. Epimenides zrozumiał, że nie na darmo jest sławny i znowu może siebie nazwać po imieniu, znowu zachował swoją twarz.

Z sytuacji, która innemu na pewno by zaszkodziła, jemu wręcz pomogła, gdyż wszyscy pozostali już przecież zasnęli, a on osiągnął to co chciał osiągnąć – wciąż nie spał – Jego myśl stała się nagle supersoniczna i zapewne teraz, gdyby chciał swoje myśli wyrazić słowami mówionymi, byłby pospolitym jąkałą lub widzianym jako pospolity pijaczek. Supermacja tego stanu, nad innymi jego stanami była niepodważalna, pomimo tak późnej pory i wielkiego wyczerpania organizmu. - Ducha mojego nikt nie złamie, tym bardziej ślepa przyroda – krzyknął w myślach Epimenides i westchnął - aaaaach?! –

Gdy syrena poranna wzywała już do pracy On Epimenides jeszcze raz zdobył się na olbrzymi wysiłek. Jeszcze raz wstał i rzekł: - Na zakończenie moich zmagań ze swoją słabością skondensowaną przez miliony lat ewolucji napiszę jeszcze krótki wiersz, który dedykuję całemu przyszłemu czasowi oczekującemu nasze Plemię – Ludzi.

„Tam wpłynie”

Stąpa gołą stopą po cierniach życia

Aż krew zaczyna tworzyć ślady

I wsiąka w ziemię urodzaju

Tam właśnie rośnie jarzębina

Gdy jesień życia wzmaga przeszłość

Życie odwraca karty i płynie wstecz

Aż znajdzie miejsce wypłynięcia

Tam wpłynie ostatnia twoja krew

Aleksander Wezuski