galaktyka

1. O Sobie, 2. Utwory

Wiersz napisany na cześć Wenus, która 3500 lat temu przybyła z głębi US, na swoją dzisiejszą orbitę.

Rok 2011

„Przybyła z daleka" 23.02.2011 23.02 Gdańsk

Szelest myśli w mózgu czystym

Nieprzytomnie przybył do mnie

By odszukać dawne czasy

To nadaje się do prasy

W roku 1478 przed naszą erą

Pewna planeta zwana Wenerą

Przybyła do nas z dalekiej drogi

Tam gdzie Uran miał swe progi

- Czy coś nowego zdarzyło się w tym czasie? -

Powstała nowa religia, córka Echnatona

Choć krótkie było panowanie Atona

To ziarno wydało plony po czasie

Powstały tej wiary podstawowe zręby

Tam wypełniła się Atona czara

W Epoce Ryb powstała nowa wiara

Wyrosły europejskie długowieczne dęby

- Czy te dęby zginą gdy przyjdzie nowe? -

- Czy przebiją je wynalazki i prawdy zdrowe?! -

- Tak - Wodnika prawdy rozbiją te zamki!-

-A jej dzieci (Wodnika) to jej kochanki -


Rok 2010

„---------"06.11.2010 22.59 Gdańsk”

Ciepło dzisiaj, w duszy zgroza

ciągle wieje wiatr od morza

przyozdabia sfer muzyki

w takt tańcują żołnierzyki

cud wyleczył go od mary

ciepło z zimnem

-szczęście z żalem!?-

-marsz ten idzie sobie dalej!?-

bal za balem, rok za rokiem

krok z potokiem

potok z krokiem

oswojenia szukasz z mrokiem?

A tu LEŚMIAN jest z poezją :

"...Tak mówię do dziewczyny:

-nie pytaj po imieniu-

- nie patrz oko w oko-

-bo nigdy nie wiadomo-

-co za stwór tajemny -

- z mroku na świat-

- pod ludzką przychodzi powłoką-..."


„Protest song o atomie 04.02.2010 23.33 Gdańsk”

Energia dwunastu słońc

gdy żywioły trawią treści

kula zawiera prawdę

koduje protonu opowieści

powszechnie się wyżala

że atom jest za ciasny

że neutron, chce być ważny

a przecież on jest obojętny

jak by był bez jaj, czy jąder

tylko proton jest coś wart

a elektron mu wtóruje!?

ciągle zrzędzi po okręgu

foton błyska wciąż po oku

a fizyka ciągle twierdzi

że te kwarki to kolory

lecz nie mylić z prawdziwymi!

że to tylko tak na razie

Ja wam powiem co tam jest

tam jest znana wszystkim treść

- jakaś siła każe milczeć ? -

tutaj każdy widzi z nas:

- co wulkany mogą dać! -

- co huragan w wirze mocy! -

na rozrabiać może w nocy

- jak tsunami płynie ścianą! -

jakby himalajską granią

-a trzęsienia ziemi dane!-

- czy te siły są nieznane !? -

czy tak trudno dopasować

siły dobrze odczuwane

nie są kolorami

najsilniejsze z silnych

zaklęte w minus piętnastym razie

one wołają braci i ojców

w hierarchii wyższych sił

burzliwe rozmowy toczą

głosem czterech żywiołów

A jak się je wypędzi!

tylko dwie jednostki

właściwej substancji

Oj! potrafią grzybuchnąć!!!

jak tysiące słońc rozbłysnąć!!!

już można nie myśleć

zapomnieć o istnieniu i bycie

zapomnieć o nowym świcie


Rok 2007

„Nowe 2.11.2007 23.00 Gdańsk”

Przeobraźnia wpaja cuda

na bezdechu wciąga szaty

aby szeptać własne kredo

mocą bratnich jasnych dusz

odgrzebuje dawne drogi

zbudowała szczytny cel

tam na górze czeka smok

on nabiera wciąż powietrza

aby nagłym zgrzytem serc

przygotować wulkan świata

jego wybuch spiętrzy myśli

zagotuje zupę świata

nowe twarze, nowe prądy

porozrzuca w gęste knieje

aż zaiskrzy płomień szczery

by wypalić stare dzieje

z młodym blaskiem

z młodych serc

idzie nowe mądre serce

serce świata się odzywa

galaktycznej modlinności.


„Ośmio zgłoskowiec 09.09.07 - 0.15 do 0.45”

Nie trać wiary, bądź bogaty

idź na całość, zerwij szaty

powiedz innym, że tak można

radość twoja jest pobożna

inni będą dzielić z tobą

twoją troskę bycia sobą

im wyznaczysz ich kierunki

szczęścia prawdy opatrunki

myśli twoje, myśli innych

wiara twoja wiara innych

przyozdobi bramy raju

serca również, będą w gaju

on odkryje inne światy

przebogate duszy braty

rozwój trawi, rozwój bawi

serce w duchu, również zbawi.


„Wiara z filozofii 06.09.07 - 10.45”

Spytaj brata on ci powie

ciebie stać na lepsze zdrowie

tuż przy tobie jest wygrana

nasza ziemia twa kochana

da ci kroplę z twoich braci

i rozgrzeszą cię prałaci

pozostaną tylko święci

Śmiech to zdrowie, radość także

więc z Kreacją idź, a jakże

i uśmiechnij się do świata

prawda będzie spływać z brata

on odpowie ci tym samym

jakimś sercem rozpoznanym

filozofią, którą kocha -

z supernowej, z błysku oka


Rok 2002

„Życie 24.03.02 - 21.53 Gdańsk”

Powiedzieli – że byliśmy

Może we śnie to się działo

Życie nasze już przestało

Przesłoniło nasze oczy

Odmieniło nasze myśli

Wszystko to się działo w nocy

Dusze nasze dalej wyśle

Powiedzieli – że byliśmy.


„Kraj płynący mlekiem 26.02.02 - 13.07 Gdańsk”

Czas przemyka gdzieś przez umysł

Czas Wodnika prze do przodu

Wiosna, kwiaty, szczęście, las

Miłość ciągle płynie w nas

Trudny okres dla narodu

Jeden zakręt, dwa i trzy

On nie zginie nam tu z głodu

- On zobaczy kto jest zły? –

- Może tak, a może nie !! -

Jeden Pan Bóg o tym wie

Tam w oddali gdzieś dalekiej

Stoi kraj płynący mlekiem.


„13.01.2002 Gdańsk”

Gdy spojrzałem za siebie

Dostrzegłem obraz tkwiący

W moim umyśle:

Jest piękny słoneczny dzień

Wiosna roku 1975

Mama miała tyle lat co ja teraz

- Co ja widzę teraz? –

Odległość, którą przebyła Ziemia

Jest odległością, którą ja

Pamiętam jak dziś

Jednak czasoprzestrzeń tamta

Jest różna od dzisiejszej

Gdyż Słońce wraz z Ziemią

Porusza się wokół centrum

Centralnego Słońca Galaktyki

I każde miejsce naszego istnienia

jest inne

My sami również jesteśmy inni

- Za każdym razem inni!-

Zdjęcia robione 27 lat temu

Dzisiaj ponownie ożyły

Jak mapa bitowa w pamięci komputera

Znalazły nowy świat

Ich wizerunek odmierza XXI wiek

początek Epoki Wodnika.


Rok 2000

„Tańce węgierskie - Johannes Brahms ”

Pamiętaj jesteś tu razem z nim

z panem świata i stworzenia

jeszcze serce twoje drży

jeszcze rozum twój śpi

to pieśni płynące z daleka

mówią do ciebie, że ta rzeka

idzie razem z tobą

razem z tobą się otwiera

razem z tobą omawia

dla ciebie ma wszystko

uśmiech na twarzy i burze

zabrane niespodziewanie

przez żywioł marzenia

wiodą ciebie przez świat

tylko tobie będzie dobrze

tylko tobie będzie szczęśliwie

gdy otworzysz oczy

i przestaniesz marzyć

w błękicie świata

w objęciach natury

powracam do tych stron


„Nad pięknym modrym Dunajem - Johann Straus"

Piękna melodia przypływa jak woda

treści niesione to serca znajome

tak tu jest pięknie, że aż! że ach!

ten znak -ten dech -to piórko

ten ranek do otwarcia serca

do zakochania - do zapamiętania

do dziejów zarania

jeszcze tylko mały taniec

jeszcze tylko jeden całus

i my razem ze sobą w tańcu

przez setki lat z tą muzyką

bo ona trwa , bo ona nas kocha

a my idziemy przez minione sny

i będziemy również tu

gdzie nie piał kur

od lat może stu

więc podziel się miłością swą

ten obraz zna miliony głów


„Aby serca”

Były sady czyste tu

Rzadki owoc dały mu

jego wola bardzo chce

jeszcze bardziej serce rwie

mowa wiatru nosi sen

dzisiaj wiosną kwitnie cień

jeszcze włosy plecie wiatr

kwitną kwiaty - to jest sad

Jeszcze obraz tamtych dni

blaskiem oczu moich lśni

wiedzieć trzeba także to

jest to tylko taką grą

chciała ona aby był

senny obraz - ciała tył

przodu nie ma - ale jest

ciepłej ręki miły gest

Jego oczy płoną już !

Jego ciało trawi susz!!

Jeszcze tylko powie jej

Serce twoje do mnie wróć


Rok 1999

3.06.1999 - 15.58 Gdańsk

Przyśniła mi się ludzkości pieśń

melodia niesiona przez pokolenia

to ona ta droga wyśniona

prowadzi nas po bezdrożach trwania

myślą wypowiedzianą i zadumaną

myślą wykreowaną przez naszych

pradziadków, dziadków i ojców.


Muzyka Mistrzów - J.S.BACH - 21.40 Gdańsk

Toccata i fuga

Melodia płynie - melodia gra.

To ona woła z daleka, z oddali, gdzieś z głębi.

Największej głębi prawdziwej prawdy.

Gdzie woda naciska milionem metrów...

Wypełnia uczucia wszystkich ludzi, aż zabrzmi ostatni dzwonek...


Koncert Brandenburski nr 4 (22.17)

....Andante....

Powolny miarowy powrót do domu

otwieram powoli drzwi swojej komnaty

w szaty ubrany kapłan woła:

-otwórz rozum i miłość, a dusza zapłacze !?-

zabierze cię na prześcieradle zdarzeń

gdzie struny barwnej muzyki złocą duszę

a świat ogarnia inspiracyjna wartość idei.

....Presto...

nie będziemy się już żalić

nie będziemy tutaj stali

wiary trzeba mi jak chleba

manna spłynie z nieba

bać się już nie trzeba

aby dziecko w tobie rosło

dorastało w duchu śmiało


Koncert Brandenburski nr 3 (22.00)

Taki czas kołysze nas

jesień, zima, wiosna, lato

doznasz tutaj pierwszej miłości

popłyniesz korytem nieznanej rzeki

spotkasz nieznanych sobie ludzi

oni poderwą cię do życia

przez parki, lasy i puszcze


Aria na strunie G (21.55 Gdańsk)

Łagodny i spokojny poranek obudził mnie

Wstałem pełen nadziei i zadumy

Ten poranek był pierwszym dniem wolności

Wiatry i burze przeszłości ucichły

Chciałbym spojrzeć hen za siebie

lecz nie mogę patrzeć wstecz

oczy płoną prawdą bycia

tylko tutaj czas tworzy.


1999.04.24 - 18.15 Gdańsk

Wiatry wieją przez dzieje ludzkości

Historia zgłasza się do omówienia

Honor i Chwała dla człowieka

Gdyż on przetrwał dla prawdy

Takim chciałoby się go widzieć

Lecz prawda jest różna

od poziomu trwania zależy

od indywidualnego zadania

od życiowego kołysania

Ścierają się więc, różne prawdy i prawdki

Dla jednych poważne gry

Dla drugich zabawki

Życie buzuje działaniem

A człowiek różni się zdaniem.


Rok 1991

1991.09.17 - 23.35 Gdynia

Czy myśl jest wystarczającym czynnikiem w poznaniu rzeczywistości?

Są ludzie którzy postrzegają rzeczywistość zmysłami – tacy rzadko błądzą

Są ludzie którzy postrzegają rzeczywistość uczuciami – tu jest najwięcej pomyłek

Są ludzie którzy postrzegają rzeczywistość myślami – są wśród nich wykształceni głupcy i próżni geniusze

Czy z obrobionego kamienia można uzyskać brylant?

Czy nie lepszy jest nieobrobiony diament, niż obrobiony kamień.


Rok 1990

1990.02.26 - 22.20 Gdynia

Trzy i cztery to jest to

kodem można złamać zło

pełno tutaj różnych grup

gęsto także pada trup

gwiazdy mówią, że jest tak

kodem można zmienić znak

a więc znamy sedno gry

trzeba tworzyć nowe dni.


1990.02.22 - 0.43 do 0.53

Biały ogień bucha tu

to wichura wiatrem stu

dmucha szczęście w oczy twe

nie myśl nigdy o tym że

czarodziejskie oko to

jest zajęte tylko grą

ono myśli tak jak ty

aby zebrać twoje sny

i powiedzieć wszystkim gdzieś

niech rozgłosi treści wieść

tam zawarta będzie dusza

która serca w sercu wzrusza

i przynosi do poduszki

czarodziejskie wiersze wróżki.


„Odnaleźć” 1990.02.12 - 23.18 do 23.34

Melodia moja melodia ma

śpiewana nocą i za dnia

ciepłe ognisko przybliża treść

i z głębi ducha omawia wieść

głosy rozsądku zatrzymał wiatr

wiary niesionej przez wiele lat

trzeba odnaleźć ten wielki pęd

nieludzkiej rady szalony trend.


O O O

Złoto płonie myślą wzniosłą

zboża sławy ciągle rosną

szukaj prawdy ona wie

gdzie to światło znajdzie cię

tam w zaułkach nocnych gier

ciągle siedzi stary ścier

on przyciąga miłość serc

dla otuchy ciepłych twierdz

aby zboża sławy wzrosły

ziarno zbieraj już tej wiosny.


1990.02.01 - 3.30 Gdynia

Młodość moja jeszcze trwa

choć już nie ma we mnie zła

różne chęci i pragnienia

wciąż mnie pchają do więzienia

aby tam zatańczyć pieśń

którą niesie ludzka wieść

że swe życie trzeba przeżyć

z wiarą mocną trzeba wierzyć

aby dotrzeć do swych granic

kiedy życie ma cię za nic

wtedy można znaleźć łoże

nieskończone trwanie boże.

Rok 1989

„Rymowanki” 1989.10.25 - 0.20 Gdynia

Jeszcze dzisiaj patrzę tu

on urośnie wiarą stu

spojrzy tylko w ślepą dal

ciało dotknie zimna stal

barwnym licem powie tak

tu poznałem żądła smak

góra złote myśli śle

więc nie chodzi tu o grę

spójrz na rękę - świeży ślad

to jest ojca nowy brat

on pochodzi z innych stron

to był kiedyś dobry koń

brawo ojcze - brawo bis

to jest taniec - stary twist

lecą nogi - lecą ręce

przy muzyce się rozkręcę.

Rok 1987

„1987.11.04”

idę drogą - polną drogą

ból za sobą - ból za nogą

śmiech się tuli, ciało sępi

wiatr zamarza, szuka ręki

dzisiaj trzeba płynąć dalej

bez kierunków, dróg i alej.


"1987.12.21 - 19.40 Gdynia"

Wszelkie odczucia są niepowtarzalną oryginalnością

Wspominają siebie – nieskazitelnie kryształowe mrugnięcia

Kłębowisko energii płynących z co najmniej 11 – wymiarów

Świata, który możemy zobaczyć, dotknąć, powąchać

Jako czterowymiarowe kontinuum początkowego faktu

Impulsu myśli i własnej interakcji przestrzeni kosmicznej

Oczy nam mówią – oczy wspominają – oczy się uśmiechają

One chcą, aby iść zwykłą leśną drogą, przed siebie

Poza horyzont patrzenia i wypatrywania szczęścia

Iść zwykłą leśną i polną ścieżką i być kryształem

Nieoszlifowanym – niepowtarzalnym i oryginalnym

Nie wystarcza muzyka inspiracji galaktycznej

Gdy myśli błąkające się po granicach Wszechświata

Dostrzegają bezgraniczną superpustkę wokoło

Tak superbyty się manifestują – one są tu

Otacza nas niewyobrażalna głębia wszechistnienia

Zamknięci w czterech wymiarach cierpimy za grzechy

Za karmę – która zakodowana w najdrobniejszej

W najsubtelniejszej powłoce podświadomości – Drga! –

Ona czeka – abyśmy się stali źródłem bezgranicznej miłości

Podaruj mi chwilkę miłości – podaruj mi chwilkę radości

Niech ta będzie właśnie – ona tak krótko trwa

Tak jak ja – poznała wszelkie życia przypadki

Smak i pieśń szybkiego i powolnego przemijania

Tak jak jej – i mi stanęła na drodze i rzekła:

Te nieskazitelnie jowialnie jowiszowe więzy

Bez pytania i rozmowy

obdarowała szczęściem dwie głowy

Rok 1984

„ Z cyklu antypoezja”

Struty czasem przeszłym

Szuka bekalii życia

Już tylko zgliszcza i śmierć

Wszystko wypalone

Wszystko co miał wyplute

Już tylko doły kopie

Żeby coś przypomnieć

Jakiś ogryzek znaleźć

W alternatywie pracy

Spocznie w rozpaczy

I zacznie ssać swe ręce

W płaczu agonii

Zapłacze sercem


„Przyjaciel”

Młodość ma przepływa jednym słońcem dnia

W której tylko niekiedy chmurna burza trwa

Sad mój zakwitł na słońcu wspaniale

Więc w bujny owoc przemienił się kwiat

Dziś na progu wiosny, sercem jeszcze młody

Choć do ciężkiej pracy nie muszę się brać

Chciałbym coś uczynić wielkiego dla zgody

Podzielić się owocami i miłością stać

Nie wątpię, że mym nowym wymarzonym kwiatom

Pełnia ma będzie dosyć w ów pokarm bogatą

Który siłę wytrwania w ich kielichy tchnie

O radości! radości!, czas daje nam życie

A przyjaciel jasny, co serca nasze rozpala

Ogniem naszym tworzy nowe życie.


Rok 1983

"Powstańcy warszawscy” 1.08.83 - 0.45 Gdynia

Czerwona krew spływa na papier

po 39 latach im jeszcze się śni

te dni i noce apokalipsy

tylko miłość mogła zrównoważyć

te dni i noce pełne męki

pewne wybrane chwile z życia

jak je nazwać - te smutki

jak opisać - te tragedie

które zabrały przedwcześnie

niespełnione młode życia


Rok 1981

„Ząb czasu”

Ząb czasu przedarł się

przez nieprzepuszczalny płaszcz

określonej indywidualnej wartości

wyznaczonej przez zamknięty świat

jednej określonej osobowości

wykreślonej ciągiem zdarzeń

ciągiem wycinkowego postrzegania

z tych różnorodnych form istnienia

wyrasta jedna określona całość

stworzona obrazem istnienia

swojego ja i sieci poznawczej

słowa znaczą tyle co Ja

i świat ze mną płynący

każdy to wypowiada

gdyż czuje, że jest też światem

ubrany w żywą materię rozumu i duszy

i w ząb czasu, który nadżera prawdy istniejące


„Rozstanie”

w świecie samotnych serc

samotne usta wciąż milczą

patrzą oczyma upokorzenia

na smutek śpiewu milczącego

z duszy płynie ta krew

jest ona jaskrawo czerwona

oznacza rozstanie dwóch serc

bijących razem w krainie marzeń

i w prostym życiu

i z tym że jestem z tobą

że myślę duszą - że myślę sobą

a świat w nas płynie

raz jedno ginie

w jej rzeczywistości

raz drugie milknie

w jego działalności

i choć świat niesie pieśń

milczącą pieśń rozstania

znalazłem się na pustyni czekania

wciąż widzę pustkę głów i układów

wciąż toczę siebie z rozstaniem

i myślę że obraz przyjmie

mnie do swojej rzeki

życia z miłością

ruchem - dążeniem - istnieniem

kochaniem i rozstaniem.


„Zbyszek”

Świat oczekiwał na coś tam

o czym zapomniał błędnik

wciąż szukał i błądził

przez kilometry zużytej taśmy

przenosił obraz świata prześwietlanego

gdy obraz zatrzymasz w kadrze

ujrzysz go po raz ostatni

bo tylko tam pozostał

w świecie iluzji i wyobraźni

był kiedyś wielki i znany

dziś został z historią

polskiego kina kręconego

i choć dzisiaj pamięć pozostała

wciąż wznosi pomniki

w pamięci nauki filmowej

i stał się cząstką w całości

polskiego filmu i sztuki.


„Każde żyjątko”

Szyfrem cyferek liter i obrazów

szybuje świdrem melodia z piekła rodem

stwarza aluzje myśli i uczuć

gra rolę tworu nad tworami

pogrążonego całą gamą piękna

wynurzeń twórczych i błogości

szanuje obraz i słowa

bo one są tobą i z tobą

pismem mową i znakami

przemawia codziennie inną twarzą

i choć ciała już nie ma

uczucia i myśli wciąż się odnajdują

czekają na całość wszechczasu

gdy człowiek myśleć zaczynał

bramy tych samych uczuć

otwierają ręce każdego człowieka

I choć tyle czasu wysysa

najprawdziwsze polskie powietrze

czuje się śladem na wodzie

dużym wiatrem rozdmuchanym

może dotrzeć daleko

ale nigdy dalej

po za granice mózgu napotkanego


„Ludobójstwo”

Czerwony wiatr uderza dziś

zamiata dach i raz i dwa

i szepcze cicho i gwiżdże płocho

do ucha mowo do ucha głucho

że wiatr zabrany z dala

wyjaśnia głosy i ludzkie stosy

myśli tłumionej zdrowej i płodnej

zabitej wczoraj prawdą kaleką

przez ludzi głuchych i ślepych duchy

ze świata zeszli szybko i srogo

zabić choć raz dogmatu głaz

przeklęty mową otwartych oczu

zaśpiewał cicho że nie śpi licho

i skonał godnie zabity podle.


„Jak dni szybko mijają”

Jak dni szybko mijają

jak coś tam zostaje

jakieś wyobraźni sny

jakieś nuty nie dograne

jakieś tęsknoty i płacze

jakieś szlachetne twarze

jakieś niedopowiedziane rzeczy

jakieś drogi i losy

jak te dni szybko mijają

jak mija życia smak


„Progresja myśli”

- Kto mi zaręczy?-

że ten właśnie człowiek

że on się dręczy

że znowu mija wiek

- cóż można gadać?-

- jaka na to rada? -

- No! - coś mu poradź -

- czy to będzie wada? -

gdy powie prawdę

że czas mija szybko

i skreśli datę

- czy zniesie ryzyka? -

urwania życia

przeklęte ich trwanie

świadomość bycia

jak prochów wessanie

przemienia sapiens

w myśli tworzące

- czy tu widzisz sens? -

w spirali pnącej

odczytu prawdy

koloru przyrody

on taki dawny

jak stare ogrody

gdy rzeknie słowo

i przemówi wreszcie

- hej stara głowo! -

twórz człowieka jeszcze


„Choć coś się starzeje”

Choć dzisiaj nie płaczę

choć nie chce mi się śmiać

choć dzisiaj niczego nie żałuję

coś we minie się porusza

coś ciągle mnie wzrusza

coś wspomina lata zagubione

coś odejmuje - coś dodaje

coś ciągle w sercu się kraje

jakieś smutki - jakieś smętki

włażą i wyłażą

bez przerwy chodzą

po mózgu brodzą

-cóż mówić pięknego!?-

gdy słowa nic nie znaczą

są puste bez ciężaru

nic nie warte

na strzępy rozdarte

i choć dzisiaj nic nie znaczą

piszę - gdyż rozum mi ucieka

starzeje się (coś dwa razy) nie czeka


„Co”

- Co chciałbym zobaczyć? -

-gdzie chciałbym być ? -

jeszcze tylko piasek żółty

i morze pięknie zielone

a nad nim błękit nieba

i lasek w oddali

najlepszy iglasty - sosnowy

tam nad nim słońce

już schyla się do zejścia

odchodzi i dłoń wyciąga

ja chwytam promień

i głaszczę i pieszczę

aż promień czerwienieje

i odziewa w swoje szaty

a ja jak człowiek płonący

zabieram ciało do piekła

i płonę jak orzeł biały

nad niebem wzlatuję

i jestem tym symbolem

istnienia siły ducha

którego nie znajdzie skrucha

zwykłego słabego człowieka

opisze ziemia i w ziemi

- Co chciałbym zobaczyć? -

- czy własny spoczynek? -

- czy domu rodzinę?! -

-pracę - swój własny chleb?-

- więzy i własną krainę !!!

Rok 1980

„Do zatraceń”

Równym krokiem zamyślenia

Przebiegała utęsknieniem

Ta tożsama wskazy droga

Aż do mowy słów śledzonych

Gdy ujrzała jedno słowo

Zagubione słowo – żyję! –

Relacjami i związkami

Zasłonięta murem wiedzy

Dziki żal ssie załamana

Że jej nie ma, choć gdzieś mieszka

Bez odskoczni pojedynczo

Tłumem ginie pojedynczych

Domów, ulic, parków, smutków

Aż dobiega do starości

Świateł gwiazdek – światłem drogi



„Płomienne szepty”

- Zrzuć ciężar zmartwień -

Określający treść rozmowy

Przywołaj prawo do życia

- Do egzystencji – do chęci

Odnalezienia myśli współczesnej

Odszukania puenty samorealizacji

- Jak śpiew gniewa się –

Przyśnij śpiew słowiczy

Omawiający szepty i krzyki

Wszystkie - całego Wszechświata

Tam i tu – ktoś szepcze coś

Już dziś – umarł

Brat – z wspólnego przodka

Już dziś - narodził się

Brat – z wspólnego przodka

Latarnia gry współczesnej

Przemienia na czerwono

Szlam spędzonych chwil

Odmierza pragnienie zaspokojone

Wodą odroczenia ciała

W teraźniejszej masie

Usłyszy szept z ust

Z szansą - płyń

Szansą żyj

Bo myśl ucieka w płomieniach

Tworzenia nowoczesnych wytworów

Prawdy o współczesności


„Jak się znaleźć”

Dzisiaj – dzisiaj- dzisiaj – jak jutro

Siedzi w gronie myśli układów i układzików

Zamyślony szuka wyjścia wszechdobrego

Bez urazów- bez zakazów – bez uprzedzeń

Dowiaduje się w myślach o prawdach

Wygłaszanych ustami podwładnych

Analizuje – dyskutuje – wysublimowuje

Właściwa definicja – właściwa treść – właściwy kanon

Przebiegu linii wyjścia – wzruszeń i uprzedzeń ujścia


Właściwa odpowiedź rozwija się

Jest – ona drzemie

Czeka na sprawdzenie praktyczne

Prawdziwa prawda rzeczywistości się nie boi

Ona z głupoty świata miny stroi

Biegnie na luzie przez gąszcz układów

Tworzy ciąg układzików – utrzymuje

Ze względów intelektualnych i moralnych

Te ostatnie się zmieniają

Czasem zatrzymane – tworzą nową wartość

Nowe prawdy na miarę rozwoju

Na miarę nowoczesnego tworu

Obejmującego współczesne treści

Otaczającej obiektywnej rzeczywistości



„czas utracony”

nie- nie- nie- nie odchodź czasie utracony

zostań choć we mnie – proszę cię –

nie- nie- nie- nie odchodź czasie już zamglony

Ja ciebie odtworzę – ja ciebie przemyślę

Zostawiłeś mi wiele słów – wiele prawd

Niedopowiedzianych myśli – niepochłoniętych treści

Przyniosłeś wiele zmartwień - wiele szczęścia

Zabrałeś mi młodzieńczość i świeżość

Dałeś doświadczenie – niejedno ćwiczenie

Wiele wzruszeń - wiele załamań

nie- nie- nie- nie odchodź czasie przetrawiony

zostaw choć pamiątkę – treści pieczątkę

wyjaśniającą siebie samego

w krainie ciała rozumnego

zamyślonego z brwią człowieka

przelane na papier łzą rozpaczy

nie zabieraj skradzionych odczuć

odmierzanych życiem śledzonym

przez ......................................


„Świat odczuwania” – nowej ery – Wodnika –

W ciszy piasku

W lśniącym – jak w obrazku

Śpiewny szept wywołuje

Inteligencję ukrytych twarzy

- jak śpiew zaprasza –

Melodia - co ona wygłasza

W ciszy piasku

Na łagodnym blasku strumienia

Świat barwę twarzy zmienia

Odziewa się w purpurze

Rozwija się idzie - ku górze

Do samego nieba

Do oka horyzontu


Ile trwa śpiewny szept

Melodia płynie ona nie ginie

Zatrzyma się po drodze

Na krótki odpoczynek

Po ciężkiej podróży

Przez morza i oceany

Na lśniącym piasku

Spotkamy się o brzasku

Ja i melodia życia

Przychodzi dowiedzieć się

- czy śpiew w tobie trzyma –

zdrową krew – zdrowy dech

do oddychania – do miłowania- do czekania

z tym samym miłosnym odczuwaniem

świata wydarzeń i własnych marzeń


z tym samym szeptem

wygłasza wytartymi słowami

slogany prawdziwych odczuć

miłości do ludzi –

egzystencji nieśmiertelności

przecież ludzkość jest jedna

- czy starczy instynktu zachowawczego-

dla ludzi – w walce i trudzie

dążą do lepszego – doskonalszego

odczuwania – rozumienia – przeglądania

Prawdy wyszukiwanej na ziemi

- czy w czasoprzestrzeni coś się zmieni –

dopłynie do nas szybkie słowo

Rozpocznie nową wspaniałą erę

Ziemskie marzenia dotrą do raju

Czas zmienią dla ludzi

Rozbudzony czas – zmieni nas

Na bezkresny obszar samoświadomości



„Powrócisz” 3.08.1980 Gdynia

wysłuchaj szeptów ludzi znużonych

zmęczonych teraźniejszością – szalonych

rozbitych o skały rozgrywek – układów

nareszcie przeniosłem się do dojrzałości

w przybliżonej chwili - myśli

- Jak by tak ludzie ruszyli –

- Czy świat rozleciałby się –

- Czy by go zburzyli –

Od wewnątrz drążony słabościami

Przechyla się żeby umrzeć

Nie dociera do niego rozpacz

Nie dociera do niego głos

Szykuje się do wyjścia – do przyjęcia

Do zdobycia – do oszukania- do zapoznania

To z czym przybył - zdławiło się

Zginęło śmiercią naturalną

Nic i nikt nie pomoże

W wędrówce przez czasu przypadki

Przejdziesz jedną drogę - zagubi się

Odnajdziesz drugą - przeniesiesz się

Na trzeci odcinek – przegrany

Samym czasem – niepokonanym asem

Wszystkie drogi powrócą - w pamięci

Wnet odejdą i chęci –

Do zastanowienia

Do spoglądania

Do kochania

Życie odda ostatnie tchnienie

Wnet powrócisz na łoże i w cienie



„Robicie” 5.08.1980 Gdynia

Jeśli wiedziałeś o klęsce

Miałeś obowiązek powiadomić

Tych co nie wiedzą

Tych co nie słyszą

Tak – to powinieneś zrobić

Tak jak tu

Tak i tam

Twórz od tworzenia

Rozumem myśli


Szkoda – jedynie bezruchu

Żałuj chwilowej apatii

Wtedy cię nie ma

Jesteś chwilą zagubiony

Okupujesz czas zniechęcenia

Wnioski są smętne i ponure

- co pozostało –

- czy warto –

przeżywać chwile i wzruszenia

czy warto dla nich żyć

dla tych drobnych miłostek

- czy odnajdę jedną olbrzymią?-


W zupełnej pustce załamania

Brak sensu życia – pojednania

Odnalezienie jednego pięknego poranka

Zapomnienia o prawdzie i rzeczywistości

Gdy obraz wędruje w nieprzerwanej ciągłości.



„To coś” 10.08.1980

w ucieczce ciszy

pozory wyznaczają drogi

przejścia do progu hałasu

całej populacji- całej ludzkości

do skoku przez bariery teraźniejszości

w mocy utrzymuje prawdę ona jedna istnieje

zostaje z nami – zostaje z ciszą

lub pustym miejscem

które oznacza tylko jedno

że coś gdzieś, kiedyś było

i nie samym istnieniem się wyznaczyło

ono biegło – tworzyło – tęskniło



„Rzeki nurt” 12.08.1980

Nieśmiertelna rozpasz rozdziera

Rozkłada relacje na czynniki

W przedmiocie czasu praktyki

Wzywam wszystkie umysły

Dajcie mi swoje myśli

Podarujcie mi pamiątkę żalu


Opowiem wam historię

W miasteczku portowym

W 53 roku – urodził się

Mały bezbronny chłopak

Jak wszyscy – rozwijał się

Od chodzenia zaczynał


W tym mieście szczęśliwym

Opowiada krótkie chwile

Swoich banalnych dni

Przemijających – więdnących – płaczących

Gdzie jest miejsce w rzece

Wartki potok mknie śmiertelnie


Na nikogo nie czeka

Jak żywa woda - jak rzeka

Odnajduje brzegu bariery

Wytycza drogę linią tarcia

Według zasady najmniejszego oporu



„Melodia osobowości” 14.08.1980 Gdynia

Czekam na głos – który umilkł

Dzwonki oznajmiają jakiś początek

Już – stukot melodii rozpoczyna

Zaczyna pieśń – świata pieśń

Tak – teraz rozpocznę – na ocznie

Ten szarpany dźwięk oznajmia

Przybycie szalonych dni istnienia


Słodka pieśń miłości ogarnia świat

Miłość wzajemna ludzi ubiera

Zapytuje – co dalej ? – jak dalej-

Będzie dobrze – ludzie sobie poradzą

Koniec słodkiej pieśni – czas otworzyć

Szaleństwo które buduje świat

Ogarnia coraz większy obszar rzeczywistości

W pedantycznej percepcji relacjonuje

Sieć poznawcza zwycięży

Dostarczy tylu informacji

Że odbiór piękna traci wartość

Szaleństwo w sztuce subinwencji

Stymulujące małą reaktywność

Wygłasza swoje promienie osobowości



J.S. Bach: muzyka – wiersze 14.08.1980 Gdynia

I

Szeptem przeszłych słów

Taniec ogarnięty melodią

Ogarnia coraz większe obrazy

W całym pałacu tańczą

Już wtargnął na podwórze

Już mocuje się tam na górze

Popatrz – oni się męczą

Wstają i znowu od nowa

Kończy się melodia i zaczyna nowa


II

W oknie pałacu siedzi królewna

Czesze swoje lśniące włosy

W lustrze widać jej odbicie

Piękne spokojne niebieskie oczy

Skromnie wydatne usta

Pragną pocałunku

Popatrz – jak słońce ją głaszcze

Popatrz – ogląda jej ciało


III

Odgadnij moja droga

- kto dzisiaj był w tych progach? –

mały książę – sławny rycerz

- prosił o twoją rękę –

musiałem mu odmówić

- jeszcze jesteś za młoda-

kazałem przyjść za dwa lata

gdy okryje cię dorosła szata

na dworze ruch i gwar

przybycie króla Rana poruszyło dworzan

uwijają się – dostojnie pomagają

usłużyć dłonią – oddać pokłony


IV

Gdy byłem za granicą

Widziałem tam inne kraje

Są biedne są i bogate

Nalej do kielicha – do licha!

Zaklął król – i rzekł –

Kraj nasz muszę powiększyć

To spowoduje wojnę

Z przeciwnikiem – z wrogiem


V

Gdybym tak mógł wiedzieć

Więcej - dużo więcej

Spojrzałbym daleko przed siebie

- czy zobaczyłbym granicę-

smakowitego czasu istnienia

-czy zobaczyłbym w wyobraźni-

rozpacz która jest niemożnością

objęcia rozumem wszystkiego

w skomplikowanej rzeczywistości

blask światła gubi się – komplikuje

czyż tak trudno odnaleźć

wszechobecną prawdę o rzeczywistości

choć małym wycinkiem objęci

wciąż nawołujemy – wciąż tęsknimy

przecież jesteśmy z niej

przecież jesteśmy z tej samej części


VI

Co chcesz to rób

A cóż takiego byś mógł

Obejrzeć wszystkie zakamarki

Przeżyć tysiące miłości

Zobaczyć świata głębię

Popływać w bagnie

I zmyć go nagle

Obejrzeć się za siebie

Sięgnąć okiem w tysiąclecia

I zadać sobie pytanie

- Po co inni żyli –

Żeby się doskonalić

To jest tym obowiązkiem

Dalej przekazać geny

Godnie przeżyć ducha

Potomek przyjmuje myśli

On wciąż odbiera i słucha

On wciąż ciało porusza

Dąży i osiąga rozwój

- to człowiek nasz i mój –

- to przyszły człowiek swój.....



„Reanimacja wspomnień” 19.08.1980

w pogoni za marzeniami

doganiam – przybliżam się – choć się słaniam

dogonienia pozostała tylko chwila

w ciągłym biegu twórczości

rozpływają się gdzieś namiętności

wielkie olbrzymie rosnące

wzywające pomocy – myśli rozumnej

koniec pewnego odcinka


w obłoku każdych słów

płyną słowa darowane – przyrzeczone

czekając na zamiar werbalizmu

podłoże muzyki opowiada

o płynącym czasie roztargnienia

krótkich słów opowiadanych spontanicznie

przez improwizację czasu zdarzeń

relacjonowanych osobowością zmysłów

żegnam się z ciągłością

w ciągłym przenikliwym dialogu


dosięgam do dna rozmyślań

do realizacji prześlicznych melodii

w otwartej rzeczywistości

przez otwartą głowę – wypływa

melodyjna struga cieni przeszłości

oprawiony nowymi walorami

wsłuchany w bieg ważnych chwil

dostrzegłem nagle walczących

stali z bagnetami myśli

straszliwe męki ducha szukały ujścia w rzeczywistości

materialne przesłanki rzeczywistości

materialne przesłanki ideologii

przywołują do zastanowienia się

do ogłoszenia poprawy sferycznej

obejmującej świat materialnej rzeczywistości.



„Już czas” 27.08.1980

Już deszcz pada

Już spokój spokojny

Przeszywa usta smutku

W piasku bezkresnych

Przestrzeni przejawia się

Bystrość śmiałości



„Fala sumienia” 17/18.08.1980 ok.0.00

Fala sumienia oblewa czasosferę

Szumi wiatrem myśli – poznania

Ostrzega i nawołuje – przemilcza

W spokojnej ciszy czai się

Wiatr szumnych zapowiedzi

Że myśli wszystkich ludzi

W ogromnej fali – kłębiącej się

Przebiegającej przestrzeń sferyczną

Ograniczoną materialną dialektyką

Ziemi – planety ludzi

I nieboskłonu otwartych wszechmyśli

Do wszechświata ciekawości

Ginących w ciasnych puszkach czaszki

Wyznacza jedną wypadkową

Myśli atranscendentalnej – wywalczonej

Szukaniem czasu przetrwania

Fala sumienia oblewa czasosferę

Przytacza pytania jednego drobnego umysłu

Jak odnaleźć sieć powiązań

Małego człowieczka wierzącego

Z wielkim nieznanym wszechświatem

Z falą sumienia czasosfery



„Blada rozpacz” 30.08.1980

Na białej stronicy

Białych płonnych myśli

Wyjrzała blada wyobraźnia

Spojrzała na obraz

Wyblakłym nikłym wzrokiem

Przemęczonym słabością natury

Na wyblakłym łonie życia

Życie pragnie doboru

W naturalnych marzeniach

Rozpacz dosięga twarzy i ust

W białym poranku

Otoczonym białymi ścianami

Smutek roześmiał się –rozkrzyczał

Gdy samotny biały żagiel myśli

Zamyślił się nad przypadkiem rozpaczy



„Wywnętrznienie” 2.09.1980

Przebacz złożoności przemalowana zmysłami

Spójrz na to niebo

- czy jeszcze dostrzegasz ten piękny błękit? –

- Co złożoność przemalowana zmysłami zaćmiła? –

Wyalienowała z przeszłości nikłe ślady romantyzmu

Piękno przyrody- piękno istnienia- stało się abstrakcją

Zapomnianą – przyćmioną faktem działania

Które doprowadziło do niemożności spojrzenia z gwiazd


Jak chcesz przejdę od naturalności do rzeczywistości

Kiedyś radośnie i żywo szedłem brzegiem dnia

Do przyjaciół – ludzi stworzonych – innymi ludźmi

Jak tu być spokojnym – gdy upływa myśl

Gdzieś gubi się – opada na dno – zanika

Zatraca sens istnienia – umiera przygnieciona teraźniejszością

Już kończę przejmującą melodię zamyślenia



„Prawdziwy szum” 3.09.1980

Wczoraj zapach traw upoił

Przewraca oczyma niezrozumienia

Wymienia poglądy – prześwietlenia

Zamienia się z pozostałością

Ucieka zawraca – odkształca

To on ten prawdziwy szum

Góruje nad kształtem zmienności


Aż nad przestworza – przemodlenia

Wiary w czystość – kształt myśli

Wysłuchania szaty czekania

- czemu wywracasz szlachetność?-

- czerwone serce opamiętania nie minie-

- zapisze czerwonej rzeczywistości ciągłość

A on ten prawdziwy szum

Góruje nad kształtem zmienności


Dzisiaj ziarna już kiełkują

Dziękuje przyjaciel- za samą przyjaźń

Za taki sobie układ – za wspólny śpiew

Do zachowania utęsknienia- zakochania

Choć potworny potok słów zaciera

Powszechne ślady rozstania

A on ten prawdziwy szum

Góruje nad kształtem zmienności


Dzisiaj wiem, że zapach traw trwa

Przemienia rozterki w melancholię

Ukrywa łzy ziemi zaludnionej

On już wie że coś kończy się

Przejmującą melodią erudycji

Udaje – przez co wzrusza do działania

A on ten prawdziwy szum

góruje nad kształtem zmienności


jak piękny złoty krzemień myśli

wyjrzało słońce tańczące chmurami

jak tu dzisiaj się nie śmiać

gdy piękne zielone drzewa szumią

barwną tęczą smugi światła

oglądającego wszystkie zakamarki ziemi

A on ten prawdziwy szum

góruje nad kształtem zmienności


Cieszę się, że pragnę zwyczajności

Zimnego mleka i chleba razowego

Odzyskując spokój empiryczny

przebiegam wzrokiem stronice zapisane

nie dostrzegam nic wartościowego

A on ten prawdziwy szum

góruje nad kształtem zmienności


myśli – rzeczy – ideologie- twórczości

krótkich chwilek szczęścia

rzeczy uchwyconych receptorami

zachowanych na okres życia

a odnajdowanych w zakamarkach pamięci

A on ten prawdziwy szum

góruje nad kształtem zmienności


jeszcze tylko raz prześledź śpiew

i zastanów się nad swoim głosem

impuls olbrzymich wartości zasmuca

gdy znajduje podział mniejszej ciągłości

i jeszcze mniejszy podział podziału

Aż do cząstki , aż do atomu myśli

A on ten prawdziwy szum

góruje nad kształtem zmienności


pamiętam jak zielony las

zawołał ciszę żeby się zatrzymała

- czy chcesz odgadnąć tajemnicę?-

nie śmiej się z rzeczy smutnych

przyroda cały czas zapytuje

- czy możesz rozpacz ukoić na jej łonie? –

A on ten prawdziwy szum

góruje nad kształtem zmienności


choć sen zmorzył wszystkie przypadki

nie chcę iść tą drogą

wciąż szukam innej – lepszej

wciąż wołam- wciąż żądam – wciąż przeciwdziałam

czy inność jest lepsza – cieplejsza

w jedności świata – w jedności myśli i ciała

A ON ten prawdziwy szum Absolutu

góruje nad kształtem zmienności



Rok 1979.10.29 - Poświęcone mojej ówczesnej kobiecie Elżbiecie -

„Trzeba żyć”

Dokąd idziesz

- tam gdzie szczęście -

- gdzie czas wolniej płynie -

wszystko jest inne i lepsze

choć szukam inności

biorę wszystko jakie jest

- trzeba żyć ! -

choć rzeka płynie

dziecko płacze

już burza nadchodzi

Słońce zachodzi

życie się rodzi

- trzeba żyć -

w miłości

malutkiej radości

skromnej radości

chcącej złości

przyjaźni - trzeba żyć! –



„Z żył”

Kurtka zapięta szyją

plama biała, bieląca się

odmłodzony szarą czernią

zamroczyłem śmierć na chwilę

przemknęła eureka trafna

odwaga jest sztuczna

padł trupem przygnieciony

trup trupa wytworzył



„Rozwiewam”

Klęcząc przed sobą, rozwiewam

mądrość ze śladów burzy

złudzenie świata rozgraconego

miłość rozpaloną, płomienną

prawdę nędzy i rozpaczy

zielone i niebieskie kolory

masę ludzkich stworów

brzeg zamkniętych zmartwień

odpowiedzialność zatartych stron

życie przemijające śmiercią.



„Płaszcz”

Widzę płaszcz ubrany

sięgnął do kieszeni żalu

wyjął rozpacz przeklętą

- czemu żądasz zdrady! -

- płaszcz był stary -

nie żałuj niczego

wyglądaj przez okno

bieg zdarzeń zamaże

zetrze w proch pragnienia

zapomnisz że żyjesz

umrzesz nie wiedząc o tym.



„Bądź”

Zamieszkałem w mieście

- wstawaj! - przynieś samotność! -

widzisz obraz zamknięty

odsłoń oblicze swoje

- nie tchórz i odezwij się -

wyczekujesz życia w życiu

daj żyć i życie innym

bądź sobą dla siebie i innych.



opracował: Aleksander Wezuski